25 czerwca 2013

•028• Lenka – „Shadows”

Po wydaniu przeboju wykorzystanego w „uwielbianych” przez wszystkich reklamach większość artystów zaczyna być nazywanych gwiazdami jednego utworu. Pomimo wydania dwóch albumów, większość zna Lenkę jedynie jako „tą od najpopularniejszej piosenki z reklamy TVN”. Czy najnowszy album Shadows otworzy im oczy na całą twórczość artystki?
W 2008 roku nieznana dotychczas nikomu w Polsce australijska piosenkarka Lenka Kripac z dnia na dzień stała się gwiazdą. The Show, singel promujący debiutancki album wokalistki (Lenka), został wykorzystany w spocie reklamowym stacji TVN i od razu podbił krajowe listy przebojów. O piosenkarce stało się głośno, wystąpiła nawet jako gość specjalny w finale 9. edycji Tańca z gwiazdami (wcześniej muzyczną gwiazdą był m.in. Chris de Burgh). Co ciekawe, przebój The Show pojawił się również m.in. w zwiastunie trzeciego sezonu Ugly Betty (pierwowzoru polskiej BrzydUli) oraz w reklamie amerykańskiej firmy odzieżowej Old Navy. Sam album w Polsce furory nie zrobił, podobnie jak drugi – Two.

Na premierę trzeciego studyjnego krążka Lenki czekałem z niecierpliwością. Wreszcie, 11 czerwca tego roku w największych sklepach muzycznych w kraju znalazł się Shadows. Zarówno ten, jak i dwa poprzednie albumy zachowane zostały w ciepłym, przyjemnym dla ucha klimacie. Od pierwszego utworu, Nothing Here but Love, piosenkarka zaserwowała mi to, co doskonale znam z reklamowego przeboju oraz z całego dorobku wokalistki. Po raz kolejny otrzymałem bardzo dobre, klimatyczne kompozycje, w których na pierwszym miejscu plasuje się charakterystyczna barwa głosu Lenki.


Słuchając każdej z przygotowanych przez Australijkę kompozycji dostrzegłem jednak lekkie podobieństwa do maniery śpiewania takich artystek, jak Lena (słuchać to najbardziej w Faster with You i Honeybee) czy Katie Melua. Jeśli natomiast chodzi o słyszalne nawiązania do innych utworów, to na płycie znajdziemy też The Top of Memory Lane podobne do przeboju Jessie J Price Tag. Każdy, kto słyszał choć raz Metkę, poczuje z pewnością małe déjà vu. Wątpię jednak, by był to zabieg celowy – ot, zbieg okoliczności.


Spośród wszystkich jedenastu kompozycji z płyty bardzo trudno wyróżnić tę jedną najlepszą. Każda z nich ma bowiem w sobie cząstkę czegoś, co sprawia, że nie można się z nią rozstać. W większości utworów, np. w After the Winter, Nothing czy The Top of Memory Lane, już sam początek świetnie podkreśla to, co jest równie niesamowite na trzecim krążku – skromne, niebanalne instrumentarium. Na płycie usłyszymy m.in. fortepian czy gitary (akustyczne, basowe i elektryczne). Pierwsze dźwięki utworów, takich jak Heart to the Party (singla promującego płytę), No Harm Tonight oraz Two Heartbeats, wprowadzają w tajemniczy, indie-popowy klimat płyty. Każdy z nich niesie za sobą powiew lekkiej niepewności, ale też ciekawości, która intryguje.

Utworem z Cieni, bez którego jednak nie wyobrażam sobie ostatnio ani jednego dnia, to wspomniany wyżej Honeybee. I nie chodzi tu tylko o analogię do mojego ulubionego Push Forward Leny, ale także o tę niesamowitą atmosferę, która została stworzona w tej ponad czterominutowej piosence. Porównanie do Leny nie jest przypadkowe, i to nie tylko ze względu na podobne imiona. Obie z nich, zarówno australijska, jak i niemiecka piosenkarka, tworzą muzykę, od której bardzo szybko się uzależniłem. Bo kto z nas nie lubi czasem posłuchać czegoś spokojnego, zachowanego w klimacie indie-pop, dzięki któremu może oddać się muzyce i zapomnieć o bożym świecie? Po niecałej minucie słuchania innych utworów z Shadows Find a Way to You oraz Nothing – również byłem w innym świecie, wolnym od problemów, zmartwień, czułem psychiczne oczyszczenie, swobodę.

Trzeci album Lenki to coś więcej, niż muzyczna perełka. Shadows to zamknięty w jedenastu kompozycjach domowy zestaw odprężająco-masujący. Co prawda nie ugniecie nam kręgosłupa, ale wymasuje nasze uszy pięknym głosem wokalistki oraz wyszukanymi dźwiękami. Ja z „zabiegu relaksacyjnego”, jaki odbyłem podczas słuchania płyty, jestem bardzo zadowolony i do płyty na pewno będę wracał.
TOP 3 of the... SHADOWS:
» „Honeybee
» „After the Winter
» „Nothing Here but Love

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz